Pokazywanie postów oznaczonych etykietą erotyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą erotyk. Pokaż wszystkie posty
piątek, 1 kwietnia 2016
Eric - Emmanuel Schmitt "Zazdrośnice" - Kochać nie znaczy...
Kochać nie znaczy znać, lecz płonąć.
Eric - Emmanuel Schmitt "Zazdrośnice"
Eric - Emmanuel Schmitt "Zazdrośnice"
piątek, 15 lipca 2011
Henry Miller - Seks jest jednym...
Seks jest jednym z dziewięciu argumentów za reinkarnacją. Pozostałe osiem można pominąć.
Henry Miller
Henry Miller
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Milan Kundera „Nieznośna lekkość bytu” - ...kochać się z kobietą...
...kochać się z kobietą i spać z nią to dwie namiętności nie tylko różne, ale prawie przeciwstawne.
Milan Kundera „Nieznośna lekkość bytu”
Milan Kundera „Nieznośna lekkość bytu”
piątek, 26 czerwca 2009
Bolesław Leśmian "W malinowym chruśniaku"
W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.
Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.
Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Owoce, przepojone wonią twego ciała.
I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.
I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,
Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.
Bolesław Leśmian "W malinowym chruśniaku"
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.
Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.
Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Owoce, przepojone wonią twego ciała.
I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.
I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,
Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.
Bolesław Leśmian "W malinowym chruśniaku"
środa, 27 maja 2009
Janathan Carroll „Zaślubiny patyków” - Jedzenie to...
Jedzenie to seks dla starych ludzi
Janathan Carroll „Zaślubiny patyków”
Janathan Carroll „Zaślubiny patyków”
piątek, 15 maja 2009
Jan Izydor Sztaudynger
Koncert miał dziwnie nieskładne brzmienie:
wpierw grały zmysły, potem sumienie.
Jan Izydor Sztaudynger
wpierw grały zmysły, potem sumienie.
Jan Izydor Sztaudynger
niedziela, 29 marca 2009
środa, 4 marca 2009
Kazimierz Przerwa-Tetmajer "Lubię, kiedy kobieta..."
Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię w przegięciu,
gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie
i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.
Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi,
gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi,
gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem
i oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem.
I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania
przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania
zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia,
gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia.
Lubię to -- i tę chwilę lubię, gdy koło mnie
wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie,
a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata
w nieskonczone przestrzenie nieziemskiego świata.
Kazimierz Przerwa-Tetmajer "Lubię, kiedy kobieta..."
kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię w przegięciu,
gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie
i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.
Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi,
gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi,
gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem
i oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem.
I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania
przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania
zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia,
gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia.
Lubię to -- i tę chwilę lubię, gdy koło mnie
wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie,
a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata
w nieskonczone przestrzenie nieziemskiego świata.
Kazimierz Przerwa-Tetmajer "Lubię, kiedy kobieta..."
sobota, 21 lutego 2009
Jan Rybowicz "Erotyk"
Gdy zamkniesz oczy - widzisz jaśniej,
bo funkcję wzroku przejął dotyk.
Zanurzasz się w jej wrzące wnętrze.
Cały erotyk.
Jan Rybowicz "Erotyk"
bo funkcję wzroku przejął dotyk.
Zanurzasz się w jej wrzące wnętrze.
Cały erotyk.
Jan Rybowicz "Erotyk"
czwartek, 12 lutego 2009
Adam Ziemianin "Erotyk słoneczny"
Ukryci przed światem
we włosach łąki
w zadyszeniu zapomnieniu
w nagłym naszym przytomnieniu
odkrywamy się dla siebie
powietrze drży w twych oczach
to trzmiel w barwach ochronnych
dogaduje się z latem
językiem tylko sobie znanym
więc dajmy spokój już
bądźmy dla siebie sami
w obłąkaniu w zadziwieniu
w słońca największym podniesieniu
oślepieni sobą
Adam Ziemianin "Erotyk słoneczny"
we włosach łąki
w zadyszeniu zapomnieniu
w nagłym naszym przytomnieniu
odkrywamy się dla siebie
powietrze drży w twych oczach
to trzmiel w barwach ochronnych
dogaduje się z latem
językiem tylko sobie znanym
więc dajmy spokój już
bądźmy dla siebie sami
w obłąkaniu w zadziwieniu
w słońca największym podniesieniu
oślepieni sobą
Adam Ziemianin "Erotyk słoneczny"
niedziela, 8 lutego 2009
Jan Rybowicz "Akt miłosny, albo życie"
Wchodzę w ciebie
jak wilgoć
w porowatość ziemi.
Spalam ciebie
jak płomień ciało świecy białej.
Wypatruję jak wilgoć.
Zgaśniesz jak świeca.
Zsuniemy się w zmęczenie,
jak w głąb wody
kamień.
Jan Rybowicz "Akt miłosny, albo życie"
jak wilgoć
w porowatość ziemi.
Spalam ciebie
jak płomień ciało świecy białej.
Wypatruję jak wilgoć.
Zgaśniesz jak świeca.
Zsuniemy się w zmęczenie,
jak w głąb wody
kamień.
Jan Rybowicz "Akt miłosny, albo życie"
Subskrybuj:
Posty (Atom)